piątek, 20 kwietnia 2018

Gdzie się podziewa Twoje "JA"

Chętnie wracam do postów, które opublikowałam w przeszłości. Czytam je po raz kolejny i odbieram zupełnie inaczej. Chociaż nie raz wspominałam, że nie lubię motywacyjnego szmelcu, to okazuje się że pisanie właśnie tego typu wpisów sprawia mi największą przyjemność, a moje doświadczenia i obserwacje wydają się cieszyć również Wasze zainteresowanie. W zeszłym roku napisałam o tym jak to się stało, że jestem tym kim jestem. Jak dojść do etapu w którym nie tylko akceptujemy swoje życie, ale przede wszystkim jesteśmy szczęśliwi oraz spełnieni? Okej za chwilę pojawią się osoby, które po prostu nie wierzą w szczęście jako takie, więc skupmy się na tym co sprawia, że jesteśmy spokojni, żyjemy w zgodzenie ze sobą i otoczeniem. Dobra?

Banalnie proste pytanie

Czy w ogóle wiesz gdzie szukać swojego JA? Odpowiedź jest prosta, totalnie banalna i brzmi strasznie źle - ponieważ trzeba szukać, nigdzie indziej jak w sobie. Kurtyna. A dlaczego to takie istotne? Konsekwencje są poważne, lecz odwracalne, jeśli zorientujemy się przed dziewięćdziesiątką.  Prędzej, czy później wyleje się na Ciebie kubeł zimnej wody, zapewne podczas spotkanie w którym wcale nie masz ochoty uczestniczyć, spędzając czas z ludźmi, których nawet nie lubisz albo wykonując pracę, która każdego dnia Cię wypala, przez co Twoja szansa na znalezienie pierwiastka JA maleje. Co więcej, świadomość siebie i swoich pragnień jest odnośnikiem do wszystkiego innego, na przykład do tego jak radzisz sobie w różnych sytuacjach, jakim jesteś człowiekiem dla innych i tego jak "Ci inni" postrzegają Ciebie. Nieświadomość siebie, swoich możliwości, pragnień i brak realizacji w dalszej perspektywie poskutkuje tym, że będziesz prowadzić życie uszyte na miarę... innego człowieka. 

Przestańmy być nieśmiali

Rzeczy przelane na papier nabierają innej perspektywy, więc spisz listę. Napisz o wszystkim, co sprawia Ci przyjemność, a przede co Cię interesuje, nawet jeśli są to totalnie abstrakcyjne rzeczy. Następnie napisz jakie masz uzdolnienia, cechy, mocne strony (nieśmiałość wyrzucamy za okno, nikt Cię nie ocenia). Na koniec sprawdź, które cechy pomagają Ci w realizacji tych wszystkich przyjemności, czy widzisz chociaż cień szansy, aby przekuć to w swój cel zawodowy lub po prostu rozwojowy dla samego siebie? Tylko bądźmy poważni: jedzenie spaghetti i umiejętność wiązania wstążki z makaronu językiem się nie liczy. 
Oczywiście, że łatwiej jest wybrać pewny zawód, niż podążać w nieznanym kierunku i lądzie, który nie został odkryty przez chociażby kogoś z rodziny. Jeśli masz zainteresowania (każdy jakieś ma), wytrwałość/upartość (znowu, nie bądźmy nieśmiali, tutaj waży się nasza przyszłość), swoje zdanie to istnieje spore prawdopodobieństwo, że dojdziesz do swojego celu. A jeśli nie masz swojego zdania, bo ktoś zaprojektował dla Ciebie życie, to zacznij je mieć, inaczej stracisz swoją szansę. Nie polegaj na przypadku, dokonaj wyboru, cała reszta przyjdzie z czasem. Dopóki podążasz drogą, która nie kłóci się z Twoimi przekonaniami, podążasz w dobrą stronę. 
Życie w godzinę

Zastanów się co chcesz robić każdego dnia. Z jakich pierwiastków chcesz budować swoją codzienność. Czy nadal wykonywałbyś te rzeczy, gdyby Twoje godziny zostały policzone. Gdyby Twoje życie miało trwać przez kolejne trzy dni, trzy godziny, trzy tygodnie, trzy lata, czy dalej byś to robił? Na marginesie wcale nie chcę podkreślać tego, że i tak wszyscy będziemy wąchać kwiatki od spodu. Nie ignoruj nietrwałości ludzkiego bytu. Szanuj ją. Czy te wszystkie rzeczy nadal Cię interesują skoro nie masz na nie całej wieczności? Do czego byś się spieszył?
Często na rozmowach rekrutacyjnych pytam wprost o to, co motywuje mojego kandydat do podjęcia pracy, oczywiście słyszę święte prawdy takie jak rozwój osobisty i pieniądze. Wiadomka, pracujemy też po to aby zarabiać, samą miłością nie pociągniemy długo. Wygrywasz w loterii, kasa nie ma już znaczenia, czy nadal będziesz robić to co do tej pory? To pytanie, które powinniśmy sobie zdawać na różnych etapach życia, odpowiedź poniekąd pokazuje czy jesteś tu gdzie chcesz, czy dostrzegasz swoje pragnienia i czy możesz choć część swojego czasu poświęcić na ich realizację. Nie ma rzeczy niemożliwe, są tylko trudne do realizacji, ale to nie znaczy, że nic się nie da z tym zrobić.

Walić tytuły

Serio. Wiecie co zauważyłam, kończymy studia, które nic nie znaczą, nic nie wnoszą, bo i tak lądujemy robiąc zupełnie co innego. To konsekwencja złego wyboru, bo tracimy 5 lat na naukę, czegoś co nam wisi i powiewa. Pachnie to kontrowersją. Pozwólcie, że jeszcze trochę pofilozofują, skoro "cała reszta przyjdzie sama" to, czy ta nauka nie doprowadziła nas do punktu w którym jesteśmy w stanie się przyznać, że to nie to, bo jeślibyśmy nie spróbowali to skąd byśmy wiedzieli, a każda decyzja,  nawet ta zła do czegoś prowadzi. Owszem, ale z drugiej strony czy nie szkoda tych 5-ciu lat? Nie potrafię odpowiedzi na to pytanie, a Ty? Nie powiem Ci też jak odnaleźć się na odpowiednim torze. Bądź sobie drogowskazem, człowiekowi jest dana władza tylko nad samym sobą, wiesz? Obiecaj, że nad tym pomyślisz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz