środa, 14 lutego 2018

Razem.

Ślubuję Ci miłość, wierność i wspólne posiłki. No dobra, trochę to zmieniłam, ale chciałam podkreślić jak ważne w codziennym życiu jest jedzenie ... znaczy się WSPÓLNE spożywanie posiłków. 

Czuję się nieco dyskryminowana, ponieważ robiąc reaserch  do tego posta znalazłam mnóstwo informacji na temat zalet rodzinnych posiłków, ale w modelu 2+1 lub 2+2, a nas jest 1+1. I co teraz? Musicie zdać się na moje jakże fachowe spostrzeżenia. 

Żyjemy na tempo, cały czas w trasie: praca - dom. Ostatnio podliczyłam, że ja i Pan Bulcio w tygodniu roboczym każdego dnia spędzamy wspólnie (może) jakieś 2,5 godziny - EFEKTYWNIE, czyli wtedy, kiedy jesteśmy ze sobą i dla siebie. Wiedzieliśmy, że to nastąpi, a sielanka długich spacerów, urywania się z zajęć i ciepłych pączków na Chmielnej dobiegnie końca. To się nazywa dorosłość, bo przecież nie wyjdę nagle z pracy, żeby posiedzieć w ogrodach BUWu. Dlatego kiedyś obiecaliśmy sobie, że wspólne posiłki są niepodważalne.
Bycie w związku to nie tylko pachnące świeczki i płatki róż na pościeli, to ciągła praca nad sobą, nad relacją, kompromisy i optymalne rozwiązania. To też przestrzeń na realizację siebie (klik), ale również ujście pary uszami, kiedy rozwiązania na horyzoncie nie widać i zamiast tych serialowych iskierek w oczach pojawiają się wkurwiki. 

WIERZĘ, że małe  codzienne rytuały budują silną relację, zmniejszają napięcia, dają odczuć zapach prawdziwego domu.

Niech takim rytuałem będą krótkie, wspólne śniadania przed wyjściem do pracy. Wiem, że sen jest bardzo ważny, ale nie prześpijmy czasu, który możemy zyskać dzięki wspólnie zjedzonym kanapkom z pomidorem. Dzięki porannej rozmowie, małej kawie wypitej na stojąco przy blacie masz okazję przygotować się na cały ciężki dzień w pracy i usłyszeć kilka słów otuchy, gdy do piątku pozostało jeszcze 4 dni. 
Obiad zjadasz w pracy, czasami nieświadomie wciągniesz jogurt przed komputerem, później wracasz do domu, padasz na kanapę i ... film Ci się urywa. WSTAWAJ do garów - krzyczy głos wyrzutów sumienia. Przestań się mazać, odpocznij, a kiedy wróci Twoja połówka włącz ulubioną muzykę i ugotujcie coś wspólnie przy okazji podśpiewując pod nosem. Okazuje się wtedy, że jesteście najlepszym zespołem na świecie, dodatkowo tak rozpoczęty wieczór, może zakończyć się jeszcze lepiej ;)

A weekendy nie jedzcie, tylko CELEBRUJCIE. Niech śniadania będą niespieszne, wręcz wykwintne, składające się z ulubionych składników. Przygotuj kawę z pyszną mleczną pianką, albo herbatę z cytryną i miodem, usmaż jajecznicę, albo zaszalej ... skocz po chrupiące bułeczki! Podczas wieczornego maratonu z serialem na który w tygodniu nie było siły jedzcie lody z jednego pudełka i odgadujcie kształty popcornu wylosowanego z miseczki. To wszystko to drobnostki, ale potrafią wiele zdziałać. 

A jakie Wy macie swoje wielkie małe rytuały? 
Wiem, że to zdjęcie jest nieostre, ale dla mnie jest ... przeurocze, zupełnie jak my!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz