wtorek, 27 lutego 2018

Rodzice mnie źle wychowali

Moi rodzice popełnili gigantyczny błąd w moim wychowaniu. Błąd wręcz nie do wybaczenia. Co takiego zrobili?! Wbrew pozorom nie jest to post, który ma ich ośmieszyć, wręcz przeciwnie, chciałabym dać innym taki przykład warunków wychowania, jakie stworzyli mi moi rodzice.
Byłam puszczona samopas. ŻARTUJĘ! Mama często pyta dlaczego taka jestem? No ale właściwie to jaka? Nieustępliwa, uparta po tatusiu. Podobno nie potrafię odpuścić i znieść porażki, bądź, jak to moja mama mówi zbyt ambitna.

Zupełnie przeciwnie do mojej siostry. Nie w sensie, że ona nie jest ambitna. Oj jest! Tylko mam wrażenia, że do wszystkiego podchodzi z pełnym luzem bo skoro coś postanowiła, to to się przecież wydarzy, a jak nie jest pewna, to po prostu tego nie robi.

Być może to wszystko wynika z tego, że wszystko chciałam sama. Sama wracać ze szkoły. Sama wybierać ubrania. Sama odrabiać prace domowe. Wolałam się nie przyznawać, że czegoś nie rozumiem, bo jestem taka samodzielna (do tej pory tak robię). Mało tego, jak tej pracy nie odrobiłam, to sama sobie pisałam usprawiedliwienie. Urodziłam się indywidualistką.

Co moi rodzice zrobili źle?

Nauczyli mnie szacunku

To takie oczywiste. Niejednokrotnie obserwowałam różne sytuacje z (dosyć już) rozumnymi dziećmi, które w kinowej kasie krzyczały, że nie chcą tego napoju, tylko tamten, a jak dostały co chciały, to nawet dziękuję nie powiedziały. Rodzic się nie upomniał, że wypadałoby, to i dziecko utrwaliło sobie, że nie trzeba. I tak za chwilę słowa: dzień dobry, dziękuję, proszę - zanikną. Jest to generalizacja, ale chcę uwidocznić pewien problem. Moi rodzice nauczyli mnie szacunku do drugiego człowieka, do tego, że powinnam innych traktować, tak jak ja chcę być traktowana. Nauczyli mnie szanować cudzą własność, pieniądze i przestrzeń osobistą innych.

Byli cierpliwi w komunikacji

To była przeprawa, bo komunikatywną nastolatką to ja nie byłam. Byli w tym wytrwali. Pokazali mi jak słuchać innych, jak się zwracać do innych, jak budować relacje. Robili to również nieświadomie, kiedy to ja ich obserwowałam w różnych sytuacjach. Uświadamiali mnie, że sygnalizowanie swoich potrzeb jest ważne, a poproszenie o pomoc, wsparcia świadczy o naszej wewnętrznej sile.
Popychali mnie do ryzykowania

Znacie taki tekst: No nie wiem, zrobisz jak uważasz. Nie róbcie tego, to PUŁAPKA! Zachęcają do ryzyka, a później wieź się człowieku mierz z konsekwencjami swoich decyzji. To ryzyko dla mnie jest obecnie odpowiedzialnością i niezależnością. Wskazali mi jak kierować swoim życiem i być świadomą każdej podjętej decyzji. Nie każda, którą w przeszłości podjęłam była łatwa do zaakceptowania, ale wydaje mi się że to było też uczące dla nich, ponieważ to jak w pewnym momencie zaczęłam stawiać swoje granice. Obopólne korzyści! 

Poradzisz sobie

Rodzice nie są bezkrytyczni, na pewno nie moi. Potrafili pokazywać mi co robię dobrze, nad czym powinnam pracować, wskazywali w jakim kierunku mogłabym pójść. Dzięki temu, że byli ze mną szczerzy, łatwiej przyjmuję krytykę. Łatwiej, to nie znaczy, że jest mi obojętna, do dziś dzwonię do mamy z pytaniami, czy nad interpretuje sytuację, czy to, co usłyszałam było aż tak złe. Często słyszę wtedy: daj się dupie wypierdzieć. Wsparcie w mniej lub bardziej życiowych decyzjach jest obowiązkiem rodziców i kluczem do wiary we własne siły.
Nie marnuj czasu

Nie jest to jakaś złota myśli moich rodziców, ani też coś, co słyszałam od nich właśnie tymi słowami. Przez wile otwartych rozmów dowiadywałam się od nich w co warto inwestować swój czas, bo jest on przecież ograniczony na ziemi. Słyszałam słowa otuchy, na temat relacje w które nie warto brnąć, że trzeba być odważnym i wiedzieć, że czasami po prostu się odchodzi. 

Na koniec najważniejsze - RODZINA

Może nie być idealna, może robić dziwne miny na zdjęciach, mieć gorsze i lepsze chwile, ale to najtrwalszy korzeń w życiu. Gdyby nie oni, wszystko co przeczytaliście powyżej by nie powstało. Dzięki rodzinie istnieje jakieś "jutro".
Mamo, Tato, to napisałam ja Wasza córka. Dziękuję za to, że jesteście!

P.S `Tata kazał mi napisać tylko dobrze, no ale wyszło jak zwykle ;)

środa, 14 lutego 2018

Razem.

Ślubuję Ci miłość, wierność i wspólne posiłki. No dobra, trochę to zmieniłam, ale chciałam podkreślić jak ważne w codziennym życiu jest jedzenie ... znaczy się WSPÓLNE spożywanie posiłków. 

Czuję się nieco dyskryminowana, ponieważ robiąc reaserch  do tego posta znalazłam mnóstwo informacji na temat zalet rodzinnych posiłków, ale w modelu 2+1 lub 2+2, a nas jest 1+1. I co teraz? Musicie zdać się na moje jakże fachowe spostrzeżenia. 

Żyjemy na tempo, cały czas w trasie: praca - dom. Ostatnio podliczyłam, że ja i Pan Bulcio w tygodniu roboczym każdego dnia spędzamy wspólnie (może) jakieś 2,5 godziny - EFEKTYWNIE, czyli wtedy, kiedy jesteśmy ze sobą i dla siebie. Wiedzieliśmy, że to nastąpi, a sielanka długich spacerów, urywania się z zajęć i ciepłych pączków na Chmielnej dobiegnie końca. To się nazywa dorosłość, bo przecież nie wyjdę nagle z pracy, żeby posiedzieć w ogrodach BUWu. Dlatego kiedyś obiecaliśmy sobie, że wspólne posiłki są niepodważalne.
Bycie w związku to nie tylko pachnące świeczki i płatki róż na pościeli, to ciągła praca nad sobą, nad relacją, kompromisy i optymalne rozwiązania. To też przestrzeń na realizację siebie (klik), ale również ujście pary uszami, kiedy rozwiązania na horyzoncie nie widać i zamiast tych serialowych iskierek w oczach pojawiają się wkurwiki. 

WIERZĘ, że małe  codzienne rytuały budują silną relację, zmniejszają napięcia, dają odczuć zapach prawdziwego domu.

Niech takim rytuałem będą krótkie, wspólne śniadania przed wyjściem do pracy. Wiem, że sen jest bardzo ważny, ale nie prześpijmy czasu, który możemy zyskać dzięki wspólnie zjedzonym kanapkom z pomidorem. Dzięki porannej rozmowie, małej kawie wypitej na stojąco przy blacie masz okazję przygotować się na cały ciężki dzień w pracy i usłyszeć kilka słów otuchy, gdy do piątku pozostało jeszcze 4 dni. 
Obiad zjadasz w pracy, czasami nieświadomie wciągniesz jogurt przed komputerem, później wracasz do domu, padasz na kanapę i ... film Ci się urywa. WSTAWAJ do garów - krzyczy głos wyrzutów sumienia. Przestań się mazać, odpocznij, a kiedy wróci Twoja połówka włącz ulubioną muzykę i ugotujcie coś wspólnie przy okazji podśpiewując pod nosem. Okazuje się wtedy, że jesteście najlepszym zespołem na świecie, dodatkowo tak rozpoczęty wieczór, może zakończyć się jeszcze lepiej ;)

A weekendy nie jedzcie, tylko CELEBRUJCIE. Niech śniadania będą niespieszne, wręcz wykwintne, składające się z ulubionych składników. Przygotuj kawę z pyszną mleczną pianką, albo herbatę z cytryną i miodem, usmaż jajecznicę, albo zaszalej ... skocz po chrupiące bułeczki! Podczas wieczornego maratonu z serialem na który w tygodniu nie było siły jedzcie lody z jednego pudełka i odgadujcie kształty popcornu wylosowanego z miseczki. To wszystko to drobnostki, ale potrafią wiele zdziałać. 

A jakie Wy macie swoje wielkie małe rytuały? 
Wiem, że to zdjęcie jest nieostre, ale dla mnie jest ... przeurocze, zupełnie jak my!

niedziela, 4 lutego 2018

Słodko-słony

Uwielbiam popcorn, absolutnie pod każdą postacią. Mogłabym go jeść na śniadanie, obiad i kolację -  szkoda tylko, że skończyłoby się to bardzo źle.

Sernik z popcornem brzmi ... egzotycznie, ale uwierzcie mi jest na prawdę smaczny, nie za słodki, nieco wytrawny. W sam raz dla osób, które nie przepadają za przesłodzonymi deserami.

Sernik z popcornem
Składniki:

spód: 250 g herbatników lub kruchych ciasteczek, garść solonego popcornu, 
200 gram stopionego masła
Herbatniki i popcorn pokrusz w blenderze, następnie połącz z roztopionym masłem. Masę przełóż do wyłożonej papierem okrągłej blachy i dokładnie dociśnij dłonią. Schłódź przez 20 minut.

masa serowa: 250 g ricotty, 2 opakowania śmietankowego serka łaciatego, 200 g śmietanki 30%, 5 listków żelatyny, 5 garści popcornu, 60 g roztopionego masła, łyżka cukru pudru (opcjonalnie), kajmak na wierzch
Namocz żelatynę w zimnej wodzie, a następnie rozpuść w rondelku (instrukcja znajduje się na opakowaniu). Dokładnie zmiksuj ricottę (dodaj cukier, jeśli chcesz, ja zrezygnowałam) i serek śmietankowy.  Do masy serowej stopniowo dodawaj rozpuszczoną żelatynę cały czas miksując. Następnie wmieszaj roztopione masło oraz ubitą śmietankę. Na sam koniec wsyp do masy rozdrobniony popcorn. Tak przygotowane wypełnienie wyłóż na herbatnikowy spód. 
Ciasto schłódź w lodówce przez kilka godzin. Kiedy dobrze stężeje wysmaruj wierzch kajmakiem. 
Et voila! Smacznego!
Dajcie znać, czy Wy również ryzykujcie w kuchni i łączycie dziwne smaki. Chętnie wypróbuję!