piątek, 22 grudnia 2017

Prezenty na ostatnią chwilę - Christmas box

Nie jestem typem osoby, która przygotowuje się do świąt w ostatniej chwili. W tym roku nie było inaczej, ale nie ukrywam, że mrugnęłam okiem, a to już końcówka grudnia. 
Pamiętam, jak byłam nastolatką i kombinowałam z prezentami, zostało mi tak do tej pory. Bardzo lubię przygotowywać prezenty sama. Uśmiech na twarzy bliskich to dla mnie najlepsze wynagrodzenie ciężkiej pracy. To chyba miłe dostać takie spersonalizowane pudełko.

Zaletami christmas boxów, które przygotowałam w tym roku są: szybkość w przygotowaniu, budżet zależy od Ciebie,  a przede wszystkim, aby je odpowiednio skompletować i zapakować trzeba włożyć wysiłek. Poniższe pomysły są na tyle uniwersalne, że przydadzą się nie tylko na Święta.

Słoik relaksu
 Do przygotowania potrzebujesz:
duży słoik (jak sama nazwa wskazuje)
dwa rodzaje dobrej herbaty (łącznie 12 torebek)
pierniczki
mini dżem i miód
torebki strunowe i sznurek
pięknej wstążki
W tym przypadku użyłam dwóch rodzajów herbat, które włożyłam do małych torebek strunowych i przewiązałam sznurkiem, aby ładnie się prezentowały. Pierniczki wyjęłam z pudełka i również zawiązałam sznurkiem. Wszystkie produkty fantazyjnie ułożyłam do słoika.

Zestaw dla zmarźlucha w dwóch opcjach

Do ułożenia kompozycji potrzebujesz:
pudełko (ja użyłam pudełka od butów, bo jest ładne;))
sok Oleofarm z czarnego bzu
kubek
pierniczki
skarpetki
kolorowe bibułki
*opcjonalnie: kolorowe jabłuszka dla ozdoby

lub

butelka dobrego wina
pierniczki
świeczka
kolorowe bibułki
*opcjonalnie: drewniana zawieszka na choinkę, czy coś tam ;)

Czekolada na wynos

Inspiracją dla tego zestawu był prezent na mikołajki, który przygotowałam dla teamu z którym pracuję. Tym razem potrzebujesz: 
ozdobne pudełko
szary papier
papierowe kubeczki
dwa słoiczki: w jednym czekolada w proszku (użyłam DecoMorreno), a w drugim pianki  marshmellow
mini dżem
kilka pierniczków
*opcjonalnie: słomki

Czy Wy również przygotowujecie prezenty samodzielnie, czy korzystacie z gotowych boxów? 
Dajcie znać, jak podobają się Wam moje pomysły :)
Hoł, hoł, hoł Wesołych Świąt!

niedziela, 17 grudnia 2017

26 myśli na 26 urodziny

26*ja =...

Równie, które widzicie powyżej znaczy - nie mniej, nie więcej tyle, że właśnie świętowałam swoje urodziny... i nie piszę tego, abyście teraz padli na kolana i składali mi życzenia!

Powtarzam to jak zdarta płyta, ale nic nie dzieje się bez przyczyny, a ja jestem tu gdzie powinnam i chociaż z czasem nie dojdziemy do kompromisu to i tak będę cieszyła się z każdego danego mi dnia. Nie zrobię tu podsumowania mojego żywotu, to byłoby nie na miejscu, szczególnie, że jeszcze się nie żegnam. Natomiast pomyślałam, że podzielę się z Wami 26 niepowiązanymi ze sobą  myślami.
1. Jeśli czegoś na prawdę chcę, to jestem w stanie to osiągnąć

W ostatnim czasie przekonałam się że jestem w stanie na prawdę dużo wypracować, kiedy tylko odpowiednio się do tego nastawię. Samą motywacją cudów nie uczynisz, ale nie zaszkodzi być optymistą. 

2. Więcej zaplanowanego szaleństwa

Nie jestem aż tak spontaniczna jak niektórzy myślą. Jestem po prostu wesoła i mogę sprawiać takie wrażenie. Nie męczy mnie szczególnie mocno, to że wszystko planuje, ale prawda jest taka, że wiele szczęśliwych chwil, które nam się przytrafiły były niespodziewane.

3. Wstaję zawsze prawą nogą

Jedna z koleżanek z pracy ostatnio zadała mi pytanie: Gosia, czy Ty czasami krzyczysz? Jestem urodzoną złośnicą, ale kiedy nie mam ku temu powodów, to po co tracić energię na nerwy. Znacie na pewno to  uczucie kiedy wstajecie rano i nadal czujecie zmęczenie. Wypadałoby wtedy mieć zły humor, tak dla zasady, ale nie potrafię.

4. Samo się nie stanie

Marzenia są trochę jak cele, dążymy do ich realizacji, same się nie spełnią. Każdego dnia angażuje się w małe działania, które przybliżają mnie do punktu końcowego.

5. Karma jest ...

... no wiesz co o niej mówią. Wierzę, że każdy dobry  uczynek wraca do Ciebie ze zdwojoną siłą. Tak więc nazywaj to karmą, albo po prostu: dobrem, które wraca.

6. Zmiana to jedyna pewna rzecz w życiu

Wszystko się zmienia. Nie będę tkwiła w miejscu, tylko i wyłącznie dlatego, że bardzo dobrze je znam. Ostatnie lata upływały pod znakiem ogromnych zmian życiowych i niejednokrotnego wychodzenia ze strefy komfortu.

7. Zęby i cycki mogę sobie zrobić, ale ...

Był ostatnio taki moment, kiedy wszystko mi nawaliło ... i nie chodzi mi o komórkę do której zapomniałam hasała, ani o dwie karty płatnicze, które przypadkiem zablokowałam. Chodzi o moje ciało: okazało się, że mam problem z aparatem, który permanentnie noszę na zębach, kolano napuchło niczym balon, kręgosłup nie przestaje dawać znać o sobie, a moja cera wciąż myśli, że jestem nastolatką. O ile zęby i cycki można sobie zrobić, to całego ciała nie podrasuję. Zdrowie jest jedno i nie mogę o tym zapomnieć.

8. Więcej gadania, mniej oceniania

Nie ma nic gorszego niż ocena kogoś po pozorach, po drobnej wpadce na początku znajomości. Dlatego tego nie róbmy, zanim wydasz osąd i powiesz o tym głośno, powiedz to sam do siebie, być może nabierze to większego sensu. 

9.  Każdego dnia reprezentuj siebie

Zdejmij maskę, jesteś fajnym człowiekiem. Nie ma sensu udawać i odgrywać codziennie innej roli, na dłuższą metę jest to męczące.

10. Żartowałam ...

... to nie wymówka na powiedzenie komuś czegoś niemiłego i wbicia szpili. Żarty powinny być śmieszne, nawet wtedy kiedy śmiejemy się z czyjś przywar róbmy to tak, aby kogoś przez przypadek nie urazić. Umiem się z siebie śmiać, robię to cały czas, ale bardzo łatwo przekroczyć granicę.

11. Boję się czasu

Nie chcę się zestarzeć, chcę pozostać właśnie taka. Jest to jedna z tych rzeczy, których nie potrafię zaakceptować. Czas pędzi, jak mój rower z górki. Wydawało mi się, że wczoraj zerwałam się z lekcji niemieckiego, a za chwilę MUSZĘ (a na pewno powinnam) iść do pracy.

12. Celebruję codzienność

To moje motto życiowe. Drobne rzeczy które sprawiają mi przyjemność to największy przywilej świata. Powolne śniadanie, niedzielna uczta z rodziną. Luksus! 30 kilometrowy spacer z mężem i wyimaginowanym psem po Puszczy Kampinoskiej? Nic więcej mi do szczęścia nie jest potrzebne.

13. Umiem wydłużyć dzień wolny od pracy

Kwestia wczesnego wstawania nigdy nie była moją mocną stroną, ale jeśli chcesz cieszyć się długim weekendem to nie wychodź z założenia, że w sobotę wyśpisz się za wszystkie czasy. Tylko wtedy mam poczucie efektywnego wypoczynku, kiedy trwał on dostatecznie długo. Niestety wychodzę też z założenia, że skoro nie obudziłam się sama do 10:00 to znaczy, że mój organizm tego potrzebował...

14. Mam swój znak rozpoznawczy

Od kiedy pamiętam chciałam nosić wielkie okulary na nosie. Nie wiedzieć czemu, jak tylko zakładam swoje zerówki wszyscy się do mnie dziwnie uśmiechają. Tak więc, mam inny znak rozpoznawczy: uważam ze czerwona, różowa a nawet BORDOWA szminka jest zawsze dobrym pomysłem. Wtedy natomiast wszyscy skupiają się na moich ustach, wolę myśleć, że to nie tylko dlatego że są apetyczne ( ha ha ha) ale słuchają co mówię i czytają z ruchu warg. To najgłupsza rzecz jaka napisałam. To teraz trochę poważniej. W życiu jestem pewna kilku spraw: męża, rodziny i tego że kolorowa szminka nigdy mi się nie skończy.

15. Uparci ludzie często idą pod prąd, a potem mają zakwasy

Po pierwsze pamiętaj, że czasami trzeba odpuścić i się wycofać w innym wypadku para pójdzie Ci z uszu. Mówili musisz skończyć studia, mówili to nie zawód, mówili i gadasz o seksie przez 2 godziny (dowiedz o co chodzi: tu), mówili trzeba mieć fach w ręku, mówili zostań policjantką, bla bla bla. Mówiłam muszę mieć wolny zawód (jedyna rzecz, której czasami nie mogę odżałować), mówiłam nie usiedzę 8 godzin za biurkiem (a zdarzało się że usiedziałam 10/11), mówiłam sama sobie będę szefową (a teraz mam dwie, które nie mówią mi co i jak mam robić, czasami tylko przypominają ;)). I co z tego wyszło? Jajco. Wszystko to, skutecznie mnie blokowało do momentu, aż tego nie zauważyłam. Ilu z Was ma "pewien zawód", którego szczerze nienawidzi? A nienawiść zaślepia przecież. 

16. Pokaż z jaką pianą pijesz kawę, a powiem Ci kim jesteś

Uparcie dążę do tego żeby nie dostosowywać się do reszty społeczeństwa, i co? No i staje w kolejce do ekspresu z kawą, żeby dopasować się do stada podczas porannego rytuału. A przecież ja nawet nie lubiłam kawy ...


17. Naturalne prawo

Codziennie mogę wybrać między szczęściem a nieszczęściem. Zgadnij na co stawiam?

18. Gibkospryt to styl życia

Chociaż jako uparciuch, czepiam się kurczowo pewnych kwestii, to jestem jednak elastyczna. Nie pomyślcie jednak o tym jak o cesze fizycznej, chodzi o elastyczność umysłową, której wciąż niektórym brakuje. 

19. Dziś którego bałam się wczoraj

Codziennie mam coś do zrobienia. Planuje zakupy, urlop, kiedy zrobię pranie i prasowanie. Dochodzę do wniosku (opornie, ale jednak), że nie ma idealnego momentu na zmianę, podróż życia, dziecko, psa, kota albo chociaż rybkę. Bo co jeśli jutra nie będzie?! Czy to też mogę zaplanować?

20. Nie wiem ... 

...wszystkiego. To nic złego przyznać się do słabości, nie mieć jeszcze zdania na jakiś temat albo w ogóle nie chcieć go nabyć,  bo nie ma takiej potrzeby. Jeśli nie wiesz o czym mówisz to po prostu tego nie rób. Osoby, które potrafią przyznać się do swojej niewiedzy są odważne, a za chwile będą mądrzejsze, bo tą wiedzę nabędą. 

21. Zrobię sobie dobrze

Nie ważne jak to brzmi. Lubisz siebie to sobie to okaż. Odrobina zdrowego egoizmu jeszcze nikomu nie zaszkodziła.

22. Po nitce do kłębka

Mam w głowie pomysł, który jest jak życzenie. Nie wypowiem go głośno, boje się że jak tylko opowiem o swoim planie to go nie zrealizuje. Strach przed porażka mnie nie zatrzyma.

23. Wszystkim nie dogodzisz

My sami zamykamy się w ramy. Robimy rzeczy, który oczekują od nas inni. Robimy to, bo boimy się co powiedzą jak zachowamy się inaczej, jak będziemy inni, niż ktoś sobie tego życzy. Tak więc nie próbuj dogadzać innym, jeśli chcą, niech sami będą wersją osoby, którą chcieliby widzieć w Tobie, a Ty pozostań sobą na zawsze. Amen. 

24. Systematyczność

Opracuj plan. W innym wypadku zginiesz w tonie ubrań, którą kiedyś i tak trzeba będzie uprasować.

25. Nigdy nie robię postanowieć

Jedni mówią dobrze jest zapisać marzenia lub plany, wtedy je łatwiej zrealizować. Sranie w banie. U mnie działa to dokładnie i zupełnie odwrotnie. Jak tylko coś zapiszę, magicznie przestaje realizować. Tracę zapał. Chciałabym być tą osobą, która robi postanowienia. Trochę by się tego nazbierało, tylko po co, skoro ta karteczka wzbudzi we mnie tylko wyrzuty sumienia. Robię to wirtualnie, piszę w mojej głowie, nikomu nie mówię dopóki nie wykonam zadania. 

26. Jestem:

fajna, lubię siebie, chce się śmiać, czasami mogę też płakać, to nic złego. Wiem do czego dążę, jak mają wyglądać moje kolejne lata. Im jestem starsza, tym bardziej jestem zadowolona z siebie, wolę tą Bulejowską, niż zagubioną, bojącą się Gosię z czasów szkolnych. Jednak jakoś oświetliłam sobie tą drogę i teraz wiem dokąd ona prowadzi.

Kurczę! Teraz bliżej mi do 30stki niż dalej. 

środa, 13 grudnia 2017

Smak dzieciństwa - kasza manna z sokiem

Jest to jeden z tych posiłków z którym mam kilka sprzecznych wspomnień. Z jednej strony pamiętam kleik smakujący zupełnie niczym, przygotowywany przez moją mamę (sorry mamo!), z drugiej strony widzę dziadka w kalesonach szykującego zupę mleczną (wiem, dziwne skojarzenie), z trzeciej strony jest to smak beztroski, ulgi po chorobie i po prostu spokoju. Mam przed oczami też zapach spalonego garnka, kiedy postanowiłam odczarować złe wspomnienia. 
Palec pod budkę, kto nie cierpiał kaszy manny. Mi się zawsze kojarzyła ze złem, aż do wakacji dwa tysiące ileś, kiedy to po ciężkiej grypie żołądkowej pojechaliśmy nad Wisłę do dziadków Pana Bulcia. Tam babcia Wandzia przygotowała dla mnie najlepszą kaszę manną na świecie. Taką na mleku, z wanilią i odrobiną masła. Od tamtej pory wróciły same dobre wspomnienia. 

Aby odczarować kaszę manną potrzebujesz:
375 ml mleka
125 ml śmietanki 30%
łyżka cukru waniliowego
2 łyżki kaszy manny
sok do polania ( ja użyłam jeżynowego soku Oleofarm)

250 ml mleka zagotuj ze śmietanką i cukrem. Kaszę wymieszaj z pozostałą częścią mleka i wlej do garnka. Całość gotuj cały czas mieszając, aż do uzyskania pożądanej konsystencji (ja wolę gęstszą) - ok. 5 minut. 
Kaszę podawaj koniecznie na ciepło z ulubionym, gęstym sokiem.
Jest to przepis na idealny początek dnia. Kiedyś podałabym tak przygotowaną kaszę z gęstym, przesłodzonym, sztucznym sokiem. Tym razem wybrałam zdrowszą opcję - soki owocowe Vital firmy Oleofarm są naturalnie słodkie. Takie śniadanie na pewno postawi Cię na nogi!

A jakie jest Twoje ulubione danie z dzieciństwa?

środa, 6 grudnia 2017

Mikołaj przyjechał do stolicy korpo

UWAGA SPOILER: JEŚLI ZE MNĄ PRACUJESZ JESZCZE NIE MA CIĘ W PRACY (mimo, że jest po 9:00) NIE CZYTAJ DALEJ, BO NIE BĘDZIE NIESPODZIANKI!!!

Lubię dawać prezenty, takie z przesłaniem jak z tego sloganu reklamowego "od serca, dla serca", tylko bardziej szczere :). Co roku robię to samo, mam taką małą tradycję, robię prezenty dla znajomych z pracy, na szczęście mamy mały zespół. W zeszłym roku przygotowałam ciasteczka, ale przyznaję... strasznie się narobiłam. W tym roku postanowiłam przygotować coś nad czym spędzę mniej czasu, mało tego - też jeszcze zdążysz. Bosz!!! Ten pomysł miałam w głowie od zeszłego roku, nadszedł czas aby się nim podzielić. Spokojnie składniki są świeże. Niebawem poznacie kolejne pomysły.

Kubeczki pełne czekolady
Do przygotowania potrzebujemy:

papierowe kubeczki z nakrywką (ilość? to zależy ile potrzebujesz)
słomki (ilość? patrz wyżej ;))
małe torebki z zipem (ilość? patrz wyżej i pomnóż razy dwa)
kakao lu czekolada w proszku do picia (ja wsypałam po dwie czubate łyżki czekolady DecoMorreno)
czekoladowe groszki (dosłownie po kilka w każdym kubeczku)
mini marshmallows

Do pierwszej części torebeczek wsyp czekoladę wraz z groszkami, a do drugiej części garstkę pianek. Saszetki włóż do kubeczków, a następnie nałóż na nie pokrywkę. 
Słomki możesz przywiązać sznureczkiem do kubka lub tak jak ja włożyć przez otwór nakrętki.
*jeśli nie masz dostępu do papierowych kubeczków możesz wykorzystać słoiki 
Chciałabym wierzyć, że w takim dniu, więcej osób chętnie dołączyłoby do nas aby pomóc nam w codziennych obowiązkach, bo wiedzieliby, że rano skrzat Mikołaja zostawił im na biurku niespodziankę. Takie drobiazgi budują relacje i po prostu robi się tak magicznie. 

Dobra koleżanki i koledzy kiedy ubieramy choinkę? ;)
A wy macie swoją mikołajkową tradycję?

niedziela, 3 grudnia 2017

Retro auto przywiozło mi choinkę

Cześć Panie Grudniu! Jak dobrze Cię znów widzieć, coś czuję, że spędzimy razem świetny czas! Tak długo czekałam na ten moment, kiedy będę mogła bezkarnie wyciągnąć świąteczne ozdoby i nie zostanę posądzona i falstart.  Na marginesie choinka już stoi!

Kolejną rzeczą na którą czekam cały rok jest świąteczna diy. Ostatnio mogliście zobaczyć jak robię klimatyczną lampkę, o tu. W tym roku też zaszalałam i przygotowałam dla odmiany ozdobę w innym szklanym naczyniu, które zostało mi jeszcze po naszym ślubnym diy. Nie spodziewałam się że uda mi się dorwać do tego superanckie, retro autko!
Do przygotowania ozdoby potrzebujemy: sól, mech, resoraka, kawałek sznurka, gałązkę przypominającą choinkę, dwa sztuczne mini drzewka. Większość akcesoriów poza solą i mchem kupiłam w Tigerze. Przygotowanie jest dziecinnie proste i zajmuje dosłownie 5 minut. Najpierw układamy mech, przysypujemy solą i wkładamy resztę akcesoriów. 
To jedna z moich ulubionych świątecznych ozdób, jest bardzo efektowna i myślę, że spokojnie nadałaby się jako prezent dla gospodyni świątecznego obiadu. 

Macie już jakieś pomysły na świąteczne ozdoby wykonane własnoręcznie? Dajcie znać, chętnie się zainspiruje!