poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Pożegnanie lata

Ostatni weekend wakacji, nie tylko tych szkolnych, ale również moich. Urlop dobiegł końca. Muszę powiedzieć, że minął mi nieśpiesznie, mam poczucie, że wykorzystałam go w stu procentach. 

Koniec wakacji jest dla mnie bardzo refleksyjny. Widzę w sobie więcej motywacji, chęci do zmian i robienia postanowień niż z początkiem nowego roku kalendarzowego.

Koniec roku kalendarzowego to tylko szara data. Nadal jest ciemno, zimno i same (śmierdzące) niespodzianki wychodzą spod śniegu. Jesteśmy jacyś tacy niedospani i summa summarum wcale niezmotywowani do czegokolwiek. No, może poza zapisaniem postanowienia na kartce i zgubienie jej dwa dni później. 

Natomiast koniec wakacji i początek roku szkolnego dla mnie niesie zdecydowanie więcej. Kończy się etap lata i rozpoczyna moja ulubiona, kolorowa jesień. Jesień, która przyniosła mi męża - Pana Bulcia, ale też nowe chęci. Mnóstwo pomysłów, świeżej motywacji. Jest jasno, umiarkowanie ciepło. Mogę pomykać w bordowych botkach na koturnie, kapeluszem na głowie i włosach rozwianych w chmurach. Rzeczy zaplanowane w tym momencie są prostsze do zrealizowania, bo bardziej mi się chcę. 

Czy Wy też tak macie?

Ostatni weekend wakacji spędziliśmy jak przystało ... grillowaliśmy. Nie byle jak, a Bulejak - na balkonie. W sobotę rozhajcowałam takiego grilla, że sąsiedzi, aż pozamykali okna. 
Sałatka z serem hallumi
garstka pomidorów koktajlowych
pół nektarynki
porządna garść rukoli
kilka grzanek
łyżka mąki
szczypta oregano
oliwa
syrop balsamiczny
kartonik sera hallumi (ja kupuję w Lidlu)

Ser pokrój w plastry, a następnie w słupki. Każdy kawałek obsyp mąką. Ser smaż na rozgrzanej oliwie aż się zarumieni, po porzuceniu na drugą stronę posyp oregano. Na talerz wysyp rukolę, smażony ser, połówki pomidorów, kostki nektarynki. Całość polej oliwą i syropem balsamicznym. 
Obecnie moja ulubiona sałatka. 

Natomiast w niedzielę stanęłam przed lustrem i pomyślałam sobie: Bulejowska to jest moment na szaleństwo. Nałożyłam na usta różową szminkę, zapakowałam jedzenie do pudełka i Pana Bulcia do samochodu i zrobiliśmy sobie piknik w Puszczy Kampinowskiej. Otaczało nas świeże powietrze, wiecie takie po burzowe, pachnące deszczem. 
(zdjęcie z telefonu)
Jak Wy spędziliście ostatni weekend?

P.S Spokojnie, nie zrobiłam nic nielegalnego, to tylko grill elektryczny. Lepsze zapachy rozmarynu i innych przypraw niż sąsiad palący na balkonie.

10 komentarzy:

  1. Bardzo ładne masz kafelki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, zachwycają mnie codziennie :)

      Usuń
  2. Muszę przyznać, że mam podobnie jak Ty, że kiedy mija lato i typowy okres wakacyjny to dostaje dodatkową energię oraz motywację do zmian. Zapewne też przez jeszcze fajną aurę za oknem łatwiej jest realizować i dotrzymać postanowień jakich podjęło się na okres pourlopowy, powakacyjny. Tak poza tym sałatka prezentuje się fenomenalnie i zapewne też tak smakuje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę, kolory za oknem i światło działają cuda :) potwierdzam sałatka smakuję w trąbkę ;)

      Usuń
  3. Co to takiego na głębokim talerzu, co wygląda jak zupa z wkładką ale być może jest sosem? ;) zaciekawiło mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zupa krem z bobu (ostatniego) z grillowanym ananasem :)

      Usuń
  4. ależ, ależ! jeszcze przecież prawie miesiąc pysznego lata! i tego się trzymajmy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niby tak, ale jesień już czeka za drzwiami ;)

      Usuń
  5. Wszystko wygląda przecudnie! A z tym pożegnaniem lata to jeszcze nie chcę ;) Chociaż u mnie pogoda dziś typowo jesienna. Brrr!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też, ale ja równie bardzo lubię jesień, nie przeszkadza mi to, pora wyjąć kalosze :P

      Usuń