czwartek, 24 sierpnia 2017

3, 2, 1 Porto

W internecie znajdziecie mnóstwo artykułów na temat tego, co warto zobaczyć w Porto - to nie jest jeden z nich. Przedstawię Wam miejsca dzięki, którym poznaliśmy atmosferę tego miasta. Podobno w Porto trzeba się zgubić aby poczuć jego prawdziwy charakter, nawet nie do końca ten turystyczny.

Spędziliśmy tutaj dwa dni. Pierwszy zdecydowanie był bardzo intensywny, ale temperatura komfortowa do spacerowania po mieście. Oczywiście, mieliśmy zaplanowane zobaczenie konkretnych miejsc, ale pozwoliliśmy ponieść się naszym nogom.

Zakwaterowanie znaleźliśmy dzięki uprzejmości znajomej, która poleciła nam mieszkanie wynajmowane przez ... Polkę. Dorota przywitała nas niezwykle serdecznie, pozostawiając w lodówce butelkę białego wina. Dodatkowo przedstawiła nam na mapie alternatywne ścieżki turystyczne. 

Mieszkanie znajdowało się w tradycyjnej dzielnicy Porto: Bairro Herculano. Była to niegdyś samodzielna i samowystarczalna dzielnica robotnicza. Na każdym rogu zaobserwować można dawne wspólne toalety i łaźnie. Z naszego pokoju mieliśmy widok na opuszczony kościół. 

Miasto winem i serem płynące

Grzechem byłoby nie wypicie porto w Porto. To niezwykle mocne wino o słodkawym smaku (czyli jak znalazł dla mnie). Oczywiście degustacje odbywające się w winiarniach wzdłuż rzeki Duero, to jedna z największych atrakcji. My mieliśmy okazję spróbować flagowego trunku w dwóch miejscach. 
Kupując bilet na kolejkę linową otrzymaliśmy kupony do jednej z winiarni, która zaoferowała nam dwa rodzaje (słodkie i wytrawne) wina.
Spacerując wzdłuż rzeki Deuro widoczne jest wiele piwniczek porto. My jednak zapuściliśmy się jeszcze dalej: do winnic Real Companhia Velha (Królewska Kompania Winna). Toury po winnicy odbywają się o pełnych godzinach. Jeśli wypowiesz odpowiednie hasło wchodzisz za darmo :).
Z tego co wiem można wykupić różne rodzaje zwiedzania (od 3 do 7 euro za osobę).
W Porto zasmakowaliśmy też jednego z lepszych serów jakie jadłam. Queijo Serra da Estrella to ser z mleka owczego. To typowy długo dojrzewający śmierdzielek. Im młodszy tym bardziej płynny w środku. Portugalczycy odcinają górną część i wyjadają go łyżkami lub maczają w nim chleb. Nam dane było spróbować go na grzance z długo dojrzewającą szynką.
Jeśli kiedykolwiek będziecie w Porto, odwiedźcie restaurację Ribeira Squeare i wspomnijcie o mnie pijąc białą sangrię. Restauracja absolutnie serwuję pierwszorzędowe tapas i domową, rodzinną atmosferę. 
Kościół na kościele i kościołem pogania
Kaplica dusz, wyłożona z niemal 16 tys. płytek Azulejos
Igreja de Santo Ildefonso
Katedra Se
Widoki z Igreja e Torre dos Clérigos
Igreja do Carmo, znajdujący się niedaleko Uniwersytetu w Porto
Wnętrze kościoła Św. Ildefonsa
 Musisz spróbować

Naszym małym, porannym rytuałem w Porto było Pasteis de nata, czyli obłędnie pyszne, jajeczne tartaletki i sok pomarańczowy. Miałam okazję spróbować ich w kilku miejscach w Portugalii, ale to właśnie w Porto smakowały mi najbardziej.
Historia Pasteis de nata jest bardzo ciekawa. Otóż wywodzą się z klasztoru hieronimitów w Belem. Zakonnicy używali białek do krochmalenia swoich habitów, a z pozostałych żółtek ukręcali krem custard i zapiekali w cieście francuskim.

Kolejnym smakołykiem do spróbowania są kanapki z szynką presunto i mój hit, czyli kanapka z pieczoną przez kilka godzin i pokrojoną na drobne kawałki wieprzową nogą. Obie kanapki polane są portugalskim serem. Wybaczcie brak ostrości na tych zdjęciach, ale byłam głodna, że wciągnęłam ją razem z bułą ;).
Kanapki te serwowane są w małym, niewyględnym barze, założonym przez dwóch braci. Staruszkowie niespiesznie kroją świńską nogę, niczym turek kebaba za ladą rodem z PRLu. W kolejce po te rarytasy staliśmy 25 minut, ale uwierzcie WARTO!

I na koniec smakowej biblii Porto bomba kaloryczna. Portugalski mięsny jeż i tym samym najdziwniejsza rzecz jaką kiedykolwiek jadłam: Francesina. Jest to nic innego jak pieczywo tostowe z kilkoma rodzajami szynki i kiełbasek. Wszystko polane sosem pomidorowo-piwnym (jak do gołąbków, tylko nieco ostrzejszym) i zapieczone w kamiennym naczyniu, a na wierzchu niczym wisienka na torcie: sadzone jajko i roztopiony żółty ser.

Danie to zostało wymyślone przez Portugalczyka Daniela Dawida Silva na cześć francuskich kobiet, które uważał za najbardziej wyzwolone (historia w dużym skrócie).


Zagubieni w uliczkach Porto

Wiecie, że w Porto mieszkała pisarka J.K. Rowlng, podobno tymi miejscami inspirowała się tworząc Harry'ego Pottera. Faktycznie można poczuć tu magię.

Ilość ryby w rybie nie do przejedzenia
W planach mieliśmy również wizytę w wiosce rybackiej (Afurada), do której można dojść spacerkiem wzdłuż rzeki, ale zrezygnowaliśmy z niej na rzecz wizyty w Matosinhos. To miejscowość w której znajduje się najwięcej knajp serwujących rybę na metr kwadratowy. I powiem Wam, że nasze polskie smażalnie mogą się wstydzić. Tutaj ryby przygotowuje się na zewnątrz, zachęcających głodnych przechodniów do zostania na krótką chwilę. Jest to również miejsce w którym tak intensywnie pachnie dymem i rybą, że wracając z tamtą sami czujemy się jakby to nas położono na ruszcie. 
Zanim jednak dojechaliśmy do Matosinhos zatrzymaliśmy się na krótki spacer po Foz, tutaj powiało chłodem od oceanu.
Next stop Lizbona, a tam czekają kolejne ... kulinarne niespodzianki.

4 komentarze:

  1. Mieszkałam niedaleko Porto podczas swojej przygody z Erasmusem, dlatego bywałam tu co jakiś czas. Osobiście bardziej spodobała mi się Lizbona, ale Porto też miało swój klimat, szczególnie właśnie w tych nieuczęszczanych uliczkach. Na samą myśl o Francesina az mnie mdli. To chyba jedno z najgorszych rzeczy, jakie kiedykolwiek jadłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porto jest okej, ale nie porwało mnie klimatem. Jeżeli chodzi o Francesine o losie: smakowała mi ... :)

      Usuń
  2. Miasto, w którym zakochałam się w szczególny sposób, byłam pod jego wielkim wrażeniem. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma faktycznie swój klimat, ale nie wiem dlaczego mnie on nie porwał, aż tak, żebym np. chciała tam wrócić, no chyba, że na kanapkę od staruszków - to już co innego :)

      Usuń