niedziela, 15 lipca 2018

Kiedyś poznałam chłopaka, który jeździ na rowerze

Ostatnio za sprawą tego wpisu (klik) Marty z Superstyler.pl zadałam sobie pytanie, czy oby na pewno nie stoję w poczekalni wielkich życiowych wydarzeń. Wydaje mi się że od kiedy jestem w 100% niezależna nie czekam na swoją kolej, ale co daje mi odwagę by nie tkwić w miejscu? Od kiedy właściwie jestem silną kobietą? Czy poczułam tę moc wyfruwając z matczynego gniazda, czy kiedy wpłynęła na konto moja pierwsza wypłata, a może wtedy kiedy poczułam, że lubię występować publicznie i przemawiać? Każdy z tych, jak i wiele innych momentów dał mi budulec do siły, którą obecnie odczuwam. 

Mój mąż

Rodzice starali się dać mi tyle zdrowego poczucia własnej wartości ile tylko mogli, ale ja, jako ponad przeciętnie uparta jednostka, aż tak dużo nie chciałam przyjąć. W nastoletnim życiu tkwiłam w przekonaniu, że jestem najgorsza, bo nie mam ocen, bo nie mam figury, bo mam pryszcze na czole. Nawet wtedy, kiedy pojawił się ON - mój mąż, zwany Panem Bulciem, ale z czasem kiedy my jako ludzie zaczęliśmy dojrzewać, otrzymałam od niego coś więcej niż miłość. Zdaję sobie sprawę z tego jak tanio to musi brzmieć, ale to właśnie mój mąż sprawił, że jestem silną kobietą. 
Nie chodzi tu o to, że wspiera mnie w codziennych wyborach, że jest opoką w trudnych chwilach, że znosi moje wybuchy (bo jednak temperamentna dziewczyna jestem), albo, że trenuje moją cierpliwość, gdy nie domyśla się o co mi chodzi. Jestem wdzięczna, za każdą sekundę miłości, którą mnie obdarza, mimo, że nie jestem idealna. ALE pasja, którą mnie obdarzył jest równie ważna, bo otrzymałam cel, którego kiedyś mi brakowało. Wsadził mnie na rower, zupełnie niewinnie zaszczepił we mnie pasję, dzięki której już nie raz odkryłam swoją kobiecą siłę. 

Jak nie Ty, to kto?

Każdy podjazd, który wydawał się nie do pokonania, zostawiam w tyle dzięki tym słowom: Gonia, Ty nie dasz rady? Zaciskam zęby, a satysfakcja, że jednak sobie poradziłam ładuje mnie ogromną mocą. Przekroczyłam kolejną granicę strefy komfortu, pokonałam samą siebie i w pewien sposób stałam się nową osobą - ta bariera jest już za mną, więc nie mogę być taka sama. Te doświadczenia przenoszę do codzienności, kiedy wydaje mi się że doszłam do muru, słyszę w mojej głowie: Dziewczyno! Przejechałaś całą Mierzeję Helską w białych trampkach, na miejskim rowerze bez przerzutek wyprzedzając zaawansowanych kolarzy! To jest siła!  I nadal sądzisz, że w tej sprawie zrobiłaś wszystko?!

Serce + pasja= wiara w siebie

Całkowicie amatorskie realizowanie się w kolarstwie sprawiło, że odkryłam w sobie inne pokłady energii i inne potrzeby. Okazało się że jestem dużo silniejsza fizycznie i psychicznie, bo tak wiele ograniczeń jest tylko w naszych głowach. Moja upartość zaczęła być przydatna i przekształciła się w pewność siebie, ponieważ nie ma góry której nie da się pokonać, że są szczyty, które będę osiągała, nawet jeśli będą to szczyty absurdu ;). To wszystko dzięki temu, że kilkanaście lat temu poznałam chłopaka, który jeździł na rowerze. 
Powiem Ci sekret - siła jest kobietą

Dążenie do zachowania lub podnoszenia poczucia własnej wartości jest zdrowe i naturalne. Każdy z nas bez względu na to co robi chce czuć się ważny, doceniany i akceptowany, a to daje nam poczucie pewności siebie i dzięki temu możemy mierzyć się z wyzwaniami. Zdrowe poczucie własnej wartości to fundament dobrego samopoczucia i dobrych relacji z drugim człowiekiem. Dobrze jest znać swoje talenty, a każdy je ma, tylko czasami jeszcze nie odkryte, tak samo dobrze zdawać sobie sprawę z luk kompetencyjnych, no bo ej nie ma ludzi nieomylnych. Lubmy i akceptujemy siebie. Wspierajmy się wzajemnie, pomóżmy w znalezieniu drogi. Odkrywajmy codziennie swoją siłę.

piątek, 29 czerwca 2018

Góry Świętokrzyskie - vlogalert

Krótka relacja z naszego weekendowego wypadku w Góry Świętokrzyskie.

Gdzie? Co? I jak?

1. Wypad z domu w piątek po pracy
2. Noclegi u Banysia - szczerze polecam
3. Wejście na Łysicę
4. Przetransportowanie się do Nowej Słupi, aby podejść na Święty Krzyż

FINALNIE 20 km w nogach

5. W drodze powrotnej wcale nie szmaragdowe jezioro w Wiśniówce i Kadzielni - może nie ta pora dnia lub roku?
6. Oblęgorek

Aby obejrzeć film kliknij w zdjęcie poniżej lub wejdź i odszukaj go na moim facebooku
P.S Przepraszam za zaciemnienia, mój aparat nie ogarnął ;)

sobota, 23 czerwca 2018

Wietrzenie głowy w Górach Świętokrzyskich

Jak często sprzątasz swoją przestrzeń? Kiedy robisz porządek na pulpicie lub szafie? Pewnie wtedy kiedy znajduje się tam za dużo rzeczy lub kiedy przestrzeń jest zagracona. Czy wiesz ile niepotrzebnych myśli zaprząta Ci głowę? Robisz remanent w szafie zapominając o refleksji tego co tkwi w Tobie. Pomyśl jakie Twoje potrzeby zostały zaspokojone, a jakie nie i jak to wpłynęło na Twoje samopoczucie. 
Mnie często męczą uporczywe myśli o pracy, niedokończonych sprawach, rzeczach do zaplanowania, o nieuzasadnionej presji. Wszystkie te kwestie supłują się w głowie i spadają na klatkę piersiową, która robi się coraz cięższa, bynajmniej nie od moich świeżo powiększonych piersi (żartuję! nic nie powiększyłam, no może drugi podbródek). Po pewnym czasie uporczywego uspokojenia tego natłoku czuję się jakbym długo przebywała pod wodą, a moje płuca miały tyle pracy, że zrobiły mi się zakwasy. Moją metodą na rozprawienie się z tym wszystkim jest odpoczynek. Boże, jakie to banalne! No ale, jak odpocząć, kiedy siadasz spokojnie w bujanym fotelu, a stado myśli niczym rozwścieczone pszczoły atakują Twoje uszy. 

Wywietrz, że tą głowę

Proszę bardzo: wsiądź do samochodu lub pociągu, otwórz okno i wystaw głowę. Myśli powinny wyfrunąć pod wpływem pędu powietrza (tylko nikt nie może stać za Tobą, bo wtedy wpadną do jego głowy, a karma wraca ;)). Nie wierzysz? Nie dziwię się, ja też. Możesz natomiast wsiąść w auto lub pociąg i jechać w Góry Świętokrzyskie, gdzie będą Cię budziły koguty zamiast wyjącego telefonu, gdzie zjesz śniadanie w towarzystwie innych lokatorów kwatery, gdzie wybierzesz się na 20-sto kilometrowy treking i gdzie w końcu zaśniesz snem spokojnym, pierwszym od kilku tygodni!

Kaplica Św. Franciszka oraz wejście na Łysicę
Święty Krzyż
Oblęgorek, Dworek Henryka Sienkiewicza

Przebodźcowani odcinek: 254467

Pozwólcie, że tym razem daruję sobie umoralnianie pt. żyjemy w świecie social bla, bla... Natomiast ewidentnie żyjemy w czasach pierdyliarda bodźców. Internet w telefonie, reklamy, słuchawki w uszach, ekrany w pociągach i na stacjach, szum, zgiełk miasta i mogłabym tak wymieniać w nieskończoność. Wszystko to potrafi trafić do naszych umysłów w ciągu kilku minut. Czasami wracając do domu siadam w ciszy, aby odrobinę się odciąć. Prawdziwy spokój znajduję daleko od tego wszystkiego.
Zauważyłam, że w dni wolne w które mam dużo zaplanowane mój odpoczynek jest bardziej efektywny. Oczywiście nie mówię tu o praniu, sprzątaniu i gotowaniu, choć i w tym znajduję wyciszenie myśli. Krótkie wyjazdy pozwalają na złapanie dystansu, intensywny, aktywny wypoczynek łatwiej pozwala na przewartościowanie, znalezienie odpowiedzi, ułożenie myśli i oddzielenie tygodnia od tygodnia grubą krechą i tłustą pizzą. Polecam wietrzenie głowy regularnie bardzo daleko od codzienności, jak i znalezienia sposobu na to w zaciszu własnego domu.